data dodania: 03.07.2019

Hugo Junkers

Hugo Junkers, Bundesarchiv, Bild 146-2005-0007 / CC-BY-SA 3.0, Wikimedia Commons Fot. Hugo Junkers, Bundesarchiv, Bild 146-2005-0007 / CC-BY-SA 3.0, Wikimedia Commons
Delikatny płomyk przypominający świeczkę migocze zamknięty w białej, blaszanej skrzynce. Jest malutki, ale tylko z pozoru spokojny. Czuwa, jego zadaniem jest obudzić bestię.

Wystarczy przekręcić kurek w kranie, żeby otworzyć dopływ gazu. Gaz gwałtownie zapala się od palnika pilotującego. Wystarczy chwila, żeby w piecyku rozgorzało ogniste piekło. Woda przepływa przez gazowe płomienie wężowym labiryntem miedzianych rurek i w kilka sekund rozgrzewa się prawie do wrzenia. Co za komfort! Gorąca woda w kranie, kiedy tylko zechcecie! Dzięki nowym urządzeniom gaz – ten nowy wynalazek, okazuje się potrzebny, wręcz niezbędny. Jak mogliście dotąd żyć bez niego?!

Ta rewolucja zaczęła się niepozornie – od precyzyjnych pomiarów w zaciszu laboratoriów. W przyzakładowym laboratorium fabryki Continental, w niemieckim mieście Dessau, pewien młody inżynier ma poważny problem. Musi zbadać, czy bardziej opłaca się grzać węglem czy gazem? Jak wydajne jest to nowe paliwo?
By pomóc sobie w obliczeniach bierze palnik, w którym spala się gaz i stawia nad nim rurkę, przez którą ze stałą prędkością przepływała woda. Teraz wystarczy podgrzewać na zmianę rurkę węglem i gazem, a potem zmierzyć i porównać temperaturę wody z obu stron rurki. Oto powstaje sposób obliczania wartości opałowej różnych paliw. Ten nowy wynalazek to kalorymetr, czyli przyrząd do pomiaru ciepła wydzielanego lub pobieranego podczas procesów chemicznych i fizycznych. Nazwisko młodego inżyniera stanie się wkrótce bardzo znane, ale bynajmniej nie przez dokładne pomiary w laboratorium.

W 1859 roku w rodzinie młynarza Junkersa na świat przychodzi młody Hugo. Chłopak ma zacięcie do nauki. Dostaje się na studia w Charlottenburgu, uczy się też w Aachen. Być może fachowi ojca zawdzięcza swoją pasję – silniki, także takie, które poruszają śmigła, ale o tym później.
W 1890 roku rozpoczyna pracę w zakładzie Continental Gas-Gesellschaft w Dessau. Asystuje tutaj w pracach nad silnikami spalinowymi. To do tego właśnie potrzebny jest mu kalorymetr.

Najwyraźniej jednak wynalazki chodzą parami. Prostota tego pomysłu inspiruje go do kolejnego. W tym czasie wraz ze wzrostem dostępności gazu, ogrzewanie nim wody w domu, staje się coraz powszechniejsze. Szczytem nowoczesności są proste piecyki, połączone ze zbiornikiem na wodę. Podgrzewanie zgromadzonej w tym kotle wody trwa jednak długo i zużywa sporo gazu. Do tego niewykorzystana ciepła woda stygnie i traci cenną energię.

Tymczasem Hugo Junkers wykorzystuje rozwiązanie sprawdzone w swoim kalorymetrze – system podgrzewanych rurek. To rozwiązanie okazuje się genialne w swojej prostocie. Ogrzewając wodą płynącą rurkami, zamiast stojącą w kotle, można szybko i wydajnie podgrzać dokładnie tyle wody, ile potrzeba.
Junkers potrafi dobrze wykorzystać swoje pomysły. Patentuje wynalazek i w 1894 roku rozpoczyna produkcję we własnym zakładzie w Dessau. W ciągu pierwszych piętnastu lat działalności firma Junkers & Co. sprzedaje 100 tysięcy pieców gazowych, każdy z napisem „Junkers”. Nazwisko ich twórcy staje się synonimem praktycznego piecyka łazienkowego. Z wynalazku cieszą się nie tylko miłośnicy ciepłych kąpieli, ale i gazownicy – teraz ich paliwo potrzebne jest w każdym domu!

Drugą, obok gazu, pasją Junkersa jest… blacha. Jako konstruktor pokłada w tym materiale ogromne nadzieje. Eksperymentuje, tworzy i patentuje kolejne rozwiązania. Niektóre dość ekstrawaganckie, jak blaszany fotel, a inne do bólu praktyczne – blaszany dom do składania z gotowych elementów. W końcu jego pomysły dosłownie sięgają chmur. W 1915 roku w niebo wznosi się Junkers J 1, pierwszy całkowicie metalowy samolot na świecie.
Choć konstrukcja jest zbyt ciężka dla silników i startuje z trudem, to wyznacza kierunek dalszych poszukiwań dla konstruktorów, którzy dotąd budowali aeroplany z drewna i skóry. By napędzić swoje konstrukcje, Junkers uruchamia fabrykę silników lotniczych. Jego najbardziej znanym podniebnym dziełem, staje się pasażerski Ju-52. Szkielet tego samolotu pokryty jest blachą falistą, ma trzy silniki i może latać nawet nad Alpami!

Jednak nazwisko Junkers kojarzone jest nie tylko z lotami pasażerskimi i wygodnymi piecykami. Po dojściu nazistów do władzy w Niemczech wynalazca, który całe życie jest pacyfistą i odmawia współpracy z reżimem, zostaje pozbawiony wpływu na swoje przedsiębiorstwa.
Kiedy rusza machina III Rzeszy, znacjonalizowane fabryki Junkersa zaczynają pełną parą produkować samoloty wojskowe. Najbardziej znane to lekkie bombowce Junkers-87 tak zwane „sztukasy”. To głównie one bombardują Warszawę w roku 1944.

Profesor Hugo Junkers nigdy o tym nie usłyszał. Zmarł w 1935 roku, przetrzymywany przez nazistów w areszcie domowym. Dziś wiemy, że to nie bombowce, ale niezawodne piecyki, okazały się najtrwalszym dziełem jego zakładów. Kiedy sztukasy można oglądać już tylko w muzeach wojny i lotnictwa, piecyki konstrukcji Hugo Junkersa cierpliwie ogrzewają wodę w domach na całym świecie. Migoczące w nich gazowe „świeczki”, przypominają o wynalazcy – pacyfiście, który rozniecił gazową rewolucję w życiu codziennym.
Cookies

Serwis używa ciasteczek (cookies) – plików zapisywanych na dysku, w celu zapamiętywania informacji o korzystaniu z serwisu przez użytkownika (więcej). Użytkownik zawsze może skonfigurować cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.